"The Making of Steve Jobs" - książka o życiu i niesamowitej ścieżce kariery

<

Po śmierci Jobsa pojawiło się wiele biografii, artykułów, filmów i programów telewizyjnych. Ale z tłumu wyróżnia się książka Brenta Schlendera (Brent Schlender) i Ricka Tetzeli (Rick Tetzeli). Jest to szczera, szczegółowa historia życia i rozwoju kariery osoby, która nie chciała iść w prosty sposób. Dzisiaj publikujemy fragment z książki poświęconej pierwszym krokom "młodego marzyciela" do świata biznesu.

"Nie chciałem być biznesmenem"

Historia pierwszego pobytu Steve'a Jobsa w Apple Computer to historia młodego marzyciela na samym początku jego kariery. Po tym, jak Steve odegrał tak ważną rolę w tworzeniu i organizacji sprzedaży Apple I, stanął przed trudnym problemem - potrzebą przeniesienia swojej wizji, intelektu, intuicji i okrutnego pragnienia kontrolowania wszystkich i wszystkiego, od garażu ojca do znacznie większej "przestrzeni" - korporacyjnej, świat finansowy i przemysłowy Doliny Krzemowej. Być może Steve był w stanie szybko nauczyć się wszystkiego, czego potrzebował, ale nie miał pojęcia, jak to zrobić. Niektórzy młodzi ludzie wydają się być stworzeni do życia korporacyjnego - od razu przychodzi mi na myśl Bill Gates. Steve w ogóle nie był taki.

Ale zrozumiał, że jeśli chcesz robić coś poważniejszego niż tworzenie fajnych zabawek w garażu z przyjaciółmi, musisz nauczyć się grać według zasad dla dorosłych. To nie było łatwe zadanie. Powiedział mi kilka razy: "Nie chciałem być biznesmenem, nie chciałem być jak żaden z ludzi biznesu, których znałem". Steve był zadowolony z obrazu krytycznego buntownika, wizjonera, elastycznego i szybkiego Dawida, walczącego z ciężkim Goliatem (kimkolwiek by nie był).

Współpraca z "Wielkimi ludźmi" (by użyć terminologii Steve'a w tamtych czasach) była dla niego nie problematyczna. Groziło zderzeniem. Tak, chciał grać w swoje gry, ale według własnych zasad, do cholery!

Steve wielokrotnie pokazywał się jako silny przywódca niewielkiej grupy podobnie myślących osób. Teraz stoi przed trudnym zadaniem: musiał wymyślić, jak pracować pod kierunkiem Markkuli i Scotta. Ci ludzie byli w stanie zrobić to, na co nie było go stać: planować, inicjować i wspierać rozwój firmy, umożliwiając rozwój, produkcję, dystrybucję i sprzedaż komputerów. Woźniak nie uważał, że problemem jest przejęcie kontroli nad tym, co dzieje się z osobami trzecimi, ponieważ wcale nie był zainteresowany szczegółami rozwoju biznesu. Ten "światowej klasy inżynier elektryk" czuł się swobodnie tylko w swoim miejscu pracy, gdzie mógł wymyślić i, jako wiceprezes ds. Badań i rozwoju, Apple dyskutował z różnymi częściami inżynierskimi różnymi skomplikowanymi szczegółami konstrukcyjnymi.

Steve przyjął o wiele więcej bolesnego przekazu kontroli, i to nie tylko z powodu jego młodzieńczego maksymalizmu. Z jednej strony dobrze zdawał sobie sprawę ze znaczenia jego niecodziennego myślenia dla tworzenia przełomowych produktów i tego, jak jego ego sprawia, że ​​ludzie podążają za jego wizją. Z drugiej strony było oczywiste, że te cechy nie są szczególnie zgodne ze stylem "dojrzałego przywództwa", który Scotty wszczepił Apple'owi.

W istocie, Scotty zaproponował następujący system. Gdyby Apple mogło być reprezentowane jako rodzina, Scotty chciałby poradzić sobie z głównymi składnikami gospodarstwa domowego: otwarciem rachunków bankowych, spłatą hipoteki i tak dalej. Oczywiście, ponieważ wciąż chodziło o firmę, robił dużo bardziej skomplikowane rzeczy. Scotty, inżynier z dużym doświadczeniem w National Semiconductor, był typowym techie - do tego stopnia, że ​​zawsze nosił specjalne plastikowe etui na długopisy i śrubokręty w kieszeniach - a także doświadczonego menedżera. Przyszedł do Apple z doświadczeniem w prowadzeniu setek ludzi i kontrolowaniu złożonych procesów wytwarzania chipów. W firmie Apple odpowiadał za kompleksowe zadania związane z zarządzaniem, niezbędne do stworzenia od podstaw nowoczesnej firmy: wynajmu biura, powierzchni produkcyjnej i sprzętu; stworzenie niezawodnej produkcji, sprawnego zespołu sprzedaży i systemu kontroli jakości; organizacja zarządzania procesami inżynieryjnymi; tworzenie systemów informacji zarządczej, a także utworzenie dyrekcji finansowej i działu HR zaangażowanych w zatrudnianie pracowników. Wzmocnił relacje z kluczowymi dostawcami komponentów i programistami. Obserwując Scotty'ego, Steve nauczył się wielu nowych rzeczy.

Steve Jobs i Steve Wozniak

Sprawa jednak bardzo skomplikowała fakt, że Apple był pionierem w już nowej branży, która różniła się od wszystkich innych. Komputery były systemami, które łączyły trzy kluczowe technologie: półprzewodniki, programy i metody przechowywania danych. Wszystkie są stale ulepszane. Firma fizycznie nie miała możliwości stworzenia wyjątkowego unikatowego innowacyjnego produktu, zorganizowania masowej produkcji, a następnie odpoczynku na laurach i wycięcia kuponów. Tylko Polaroid i Xerox mogli sobie na to pozwolić, i to nawet w pierwszych dziesięcioleciach ich działalności. Odtąd wszystko się zmieniło. Gdy tylko firmie komputerowej udało się tchnąć życie w nowy system, trzeba było zacząć od nowa i próbować prześcignąć się - zanim jakikolwiek inny gracz na szybko zmieniającym się rynku, takim jak Prometheus, stworzył nową, jeszcze bardziej zaawansowaną wersję, "skradzioną płomień. Powtarzano to w kółko, pokolenie za pokoleniem. Ostatecznie stało się jasne, że firmy w tym "szalonym wyścigu" mają jedyne wyjście - rozpocząć pracę nad nowym produktem, zanim jeszcze pojawi się na rynku. Każda z trzech podstawowych technologii rozwijała się niezależnie od innych we własnym, zawrotnym tempie. Pomysły "trzymane w locie" i szybko wdrażane, stają się dostępne dla tysięcy użytkowników.

Nawet najwięksi przywódcy, pewnie prowadząc swoje firmy od zwycięstwa do zwycięstwa, byli zmuszeni przyznać, że ustanowione przez nich zasady natychmiast stały się przestarzałe, nie nadążając za rzeczywistością. A Mike Scott wcale nie był świetnym przywódcą. Pod względem umiejętności i rodzaju osobowości bardziej przypominał dyrektora operacyjnego. Kiedy nie udało mu się osiągnąć stabilności, napiął się. A z partnerem takim jak Steve Jobs, o jakiej stabilności możemy mówić?!

Oczywiście, mimo swojej młodości, Jobs był na tyle sprytny, aby zrozumieć: aby zrealizować swoją wizję, firma potrzebowała uporządkowanych i dobrze naoliwionych mechanizmów zarządzania. Jednak w przeciwieństwie do Scotty'ego, buntownik Jobs był dosłownie zakochany w niestabilności. Jego naturalna wizja opierała się na destabilizacji, wstrząsając fundamentami istniejącej branży komputerowej. IBM posiadał stabilność, a Apple, według Steve'a, miało być anty-IBM.

Nie trzeba dodawać, że związek między jedną osobą, która uwielbia niepewność, a drugą, pragnącą stabilności, nie jest przeznaczony na trwałość. Pierwszy dzwonek alarmowy zadzwonił w pierwszych tygodniach po tym, jak Scotty dołączył do Apple. Scotty chciał umieścić numery na odznakach pracowników nowego biura na Stevens Creek Blvd. Zdecydował, że Woz będzie "Pracownikiem nr 1". Steve natychmiast poszedł do niego i rozwinął roszczenie. Scotty nie miał wyboru, musiał tylko wycofać się i dać Jobsowi odznakę "Pracownik nr 0".

Kupuj na litrach Kup na Amazon

<

Popularne Wiadomości