"Jestem Katya i jestem pracoholikiem: jak dużo pracować i nie wypalać

<

Cierpieć lub nie cierpieć z powodu ciągłego obciążenia pracą jest twoim osobistym wyborem.

Jestem Katya i jestem pracoholikiem. Siedzę przy monitorze o ósmej rano i kończę o 12 w nocy. Przed snem, zamiast powieści dla kobiet i książek o samorozwoju, czytam nowe prawa i sprawdzam analitykę ze sklepów internetowych. Nie chodzę na spotkania rodziców, nie prowadzę dzieci do sekcji i codziennie nie gotuję obiadu. Nie z powodu lenistwa, ale dlatego, że nie ma czasu.

Wygląda na to, że mam ciężkie życie, poświęciłem go działaniu i nic w nim się nie dzieje. Że pozbawiłem się zwykłych ludzkich radości, strzelałem do bliskich i goniłem liczbę opublikowanych tekstów. Wcześniej czy później będę zmęczony, rozczarowany moją pracą, wypalony lub pożałowania straconych lat. Czasami udzielają mi porad, co zrobić, aby temu zapobiec. Uwielbiam porady od ludzi nastawionych na siebie i swoje życie. Tak, jakby wszyscy inni żyli w ten sam sposób, a kto nie żyje w ten sposób, prawdopodobnie popełnia błąd.

Ciężka praca nie oznacza cierpienia, a oto dlaczego.

Chciałem tego sam

Nikt nie zmusza mnie do ciężkiej pracy. Mam dom, samochód, wszystko, czego potrzebuję i nie mam kredytu hipotecznego. Nie muszę jeszcze pomagać rodzicom: są jeszcze młodzi i pracują sami.

Pracuję tak bardzo, ponieważ chcę tego sam. Znudzony - przestań.

Podoba mi się

Nie lubię podróżować. Droga zabiera mi więcej siły niż praca i brak snu. Mój mózg nie odpoczywa podczas spacerów lub uprawiania sportu, ponieważ jest tak zorganizowany. W nocy mogę marzyć o analizie podatkowej. To mi nie przeszkadza. Z prawdziwą przyjemnością mogę zrozumieć złożony problem (i niekoniecznie jest to artykuł w "T-F"). Coś jak wiele z kontemplacji krajobrazów i zwiedzania wystaw.

Zawsze ciężko pracowałem

Pracuję z 18 lat. Teraz mam 35 lat. Nigdy nie miałem takiej pozycji, że opuściłem biuro o szóstej i mogłem zapomnieć o pracy. W głównej księgowej się nie dzieje. Kiedy zajmowałem się tekstami i stronami internetowymi, zatrudniałem ludzi i angażowałem się w projekty innych osób - tym bardziej. To normalne, że dużo pracuję, a "T-F" nie ma tu nic do roboty. Przed nim było to samo. A bez "T-M" będzie tak, jeśli pozwoli na to tylko zdrowie.

Moja rodzina nie jest zaniedbana

Współpracujemy z moim mężem. Przez ponad 10 lat byliśmy około 24 godziny na dobę. Mamy wspólne projekty, a komunikacja jest wystarczająca ponad dach. Mamy biuro, w którym możemy pracować oddzielnie od siebie. W większości rodzin jest odwrotnie: małżonkowie spotykają się po pracy. Nie rozstajemy się.

Wspierają mnie

Gdybym nie miał czasu na gotowanie obiadu, mój mąż będzie jadł twarożek lub pić białko. Jeśli nie gładka koszula, głaskał się. I on też dużo pracuje. Ale nie obwinia mnie za pisanie czegoś od rana do wieczora i nie kładę się spać, dopóki nie złożę artykułu.

W zeszłym tygodniu udał się do szpitala na pilną operację. Tak, byłem rozdarty między pracą, przedszkolem, dziecięcą siłownią a nim. Ale zawsze miał gorący rosół, który gotowałem i przynosiłem. A w "T-M" artykuł był nadal publikowany.

Priorytety są ustawione prawidłowo. Dużo pracy nie oznacza zdobywania punktów na ukochanych. Musisz tylko zapytać, co o tym myślą.

Mam własne zdanie na temat macierzyństwa

Mam dwóch synów. Chodzę na ich poranki i ważne konkursy, ale nie chodzę na szkolne spotkania. Bo nie chcę, a nie dlatego, że mnie dusiło. A także dlatego, że moja matka jest nauczycielką mojego syna, hehe.

Fizycznie nie rozmawiam o tym, gdzie zabrać dzieci na Nowy Rok i jaki kolor wybrać rolety w klasie. Zrezygnuję z wszystkich pieniędzy i z góry uzgodnię wszelkie działania. Ale oszczędź mnie przed szkolnymi rozmowami.

Leczę dzieci, gdy zachorują, kładą je do łóżka i pomagają w lekcjach. Ale nie mówię o usi-pusi-mymalyysh. Nigdy nie malowałem farbami palcami i nie nauczyłem się listów od dwóch lat.

Płacę za programowanie dla starszej i szkoły języka angielskiego młodszym. Ale wieczorami nie mogę wyrzeźbić ich z gliny. I nie chcę. Wybacz mi, dobre mamusie.

Ostatnio mój syn ma ból zęba. Tak, nie wiedziałem, czy to mleko, czy korzeń. Tak, nie pamiętam, jak wypadły mu zęby. Zabrałem go do najlepszej kliniki w mieście, i wymyślili to. I myślę, że to jest lepsze niż trzymanie przestraszonego dziecka za rękę w wolnym szpitalu, gdzie są leczeni bez normalnego znieczulenia. Ponieważ "Yazhemat i gotowy spędzić trzy godziny na bilecie i kolejce. I niech dzieło czeka. Ale jesteśmy obok siebie, a nasza wróżka trzyma wszystkie nasze zęby. " Swam - wiemy.

Mój czas jest drogi

Dobra gospodyni myje okna co kwartał, przygotowuje trzy dania i skrobię pościelową. Do ogólnego sprzątania w kuchni, zadzwonię do cliner, mój mąż zje lunch w kawiarni i będę klepał, kiedy tylko zechcę. Lub nie, jeśli nie ma czasu. I nie będę dręczyć sumienia.

Jeśli pracuję zamiast myć okna, nie palę w pracy w tym momencie. I robię to, w czym jestem dobry, za co jestem zarabiany i co lubię.

Lubię niezależność

Nie byłem na urlopie macierzyńskim, a przez 17 lat nie było ani jednego miesiąca, więc sam nie zarabiałem wystarczająco na normalne życie. Ważne jest, bym był niezależny, dobrze przyjmował i nie zależał od nikogo. Moje młodsze siostry są z każdym dzieckiem na trzy lata na urlopie macierzyńskim. Oni to lubią, to ich wybór - szanuję to. I moje takie, a on jest dobrowolny.

Odpoczywam tak, jak lubię, nie jako "prawo"

Mogę pracować w domu, łączę pisanie artykułu z maską na twarzy, sprawdzam układ wiadomości siedząc w restauracji i omawiam nowy projekt w drodze do supermarketu. Ja, jak wszyscy normalni ludzie, idę do kawiarni, oglądam film, znajduję czas na kawę rano i kosmetyczkę. Tak, podczas przedłużania rzęs słucham webinaru na temat dokumentów proceduralnych zamiast muzyki. Tak, podczas gdy dostaję manicure, mogę odczytać wydruki praw. Ponieważ jest dla mnie bardziej interesujący.

Figowanie nie oznacza siedzenia w szlafroku, trzymanie palców na klawiaturze, zapomnienie o swoich bliskich i radości życia. Nie wychodź dwa razy w roku za granicę, gdy telefon jest wyłączony, nie oznacza pozbycia się podstawowych przyjemności. Dużo pracy nie oznacza wypalenia i pociągnięcia za pasek.

Znam wiele przykładów ludzi odpoczywających podczas wycieczek przyrodniczych, pisania muzyki, chodzenia na wystawy, uprawiania jogi lub podróżowania. To jest piękne, prawda, i wszystko to jest przykładem, na który ktoś może pójść. Ale nie może tu być powszechnej porady. Nie odprężam się od naturalnych podróży.

Moją receptą na wypalenie zawodowe w pracy jest szczerość wobec samego siebie.

Przestałem być w zgodzie z innymi i mam poczucie winy za nieodwiedzone kraje i nieprzeczytane bajki dla dzieci. Zauważyłem, że szum z pracy jest częścią mojego szczęścia.

Rób, co chcesz. Dla mnie w ten sposób

<

Popularne Wiadomości